Majorka w grudniu

Upał i tłumy głośnych turystów. Tak nam się zawsze kojarzyła Majorka, choć nigdy na niej nie byliśmy. Tymczasem Majorka, jaką poznaliśmy, to chłodna i wietrzna aura.

Czarnogóra w Starym Barze

Tym wszystkim, którym „chleb na myśli”: Stary Bar brzmi dobrze, ale „na rzeczy” nie jest klimatyczna knajpa zaszyta gdzieś w dzikich, spalonych słońcem bałkańskich ostępach, tylko niesamowicie fotogeniczne, ciche, spokojne ruiny miasta-twierdzy w górach Czarnogóry.

Albania na dziko

Albania łączy w sobie wszystko, o czym człowiek marzy – góry, jeziora, morze i niesamowite widoki na każdym kroku. Nie ma po drodze nudnych krajobrazów. Tam na horyzoncie wiecznie coś się dzieje.

Tirana

Przed wyjazdem do Albanii wszyscy mówili (nawet ci, co nie byli), że Tirana to brzydki beton, że nie warto, że trzeba omijać szerokim łukiem, że po co, że szkoda czasu, że to najbardziej odpychające miasto na świecie. My i tak zamierzaliśmy pojechać do Tirany.

Sztokholm. Podobno Wenecja Północy

Sztokholm obejmuje 14 wysp albo 24 tysiące 😉 Jako miasto jest rozłożony na tych kilkunastu, a jako obszar stołeczny obejmuje cały archipelag sztokholmski, czyli tysiące wysp i skał. Do tego część lądu stałego nad zatoką Saltsjön i jezioro Mälaren. No to właśnie dlatego nazywany jest Wenecją Północy.

Rezerwat Stendörren

Niegdyś Stendörren nazywano „kamiennymi wrotami”, drzwiami prowadzącymi z burzliwego morza do wnętrza spokojnego archipelagu i odwrotnie: otwierającymi się od strony zacisznego archipelagu na rozhulane morze.

Karlskrona

Foldery turystyczne krzyczą o mieście, że jest to „Szwecja w miniaturze” lub „Szwecja w pigułce”. Reklama reklamą, ale Karlskrona ma swój urok i warto go poczuć.