Kruja, Berat i Gjirokastra

Są takie miasteczka w Albanii, z których Albańczycy są szczególnie dumni lub które stanowią perełkę architektoniczną kraju. Dla Albańczyków są trzy takie dumy. Kruja uświęcona historycznie oraz Berat Gjirokastra, jedyne w Albanii miasta-muzea. Pierwsze miasto chyba trochę przereklamowane, ale dwa następne są obowiązkowe do obejrzenia i szkoda by było je ominąć.


Zobacz też: więcej zdjęć i wpisów o Albanii


KRUJA

Trudno powiedzieć, czy Kruję można polecić. Ogólnie według naszego mniemania nie jest to miejsce „must see” w Albanii. Chociaż rodowity Albańczyk pewnie by się obraził. Przecież jest to rodzinne miasto Skanderberga! Uświęcone historycznie! Skanderberg (w Polsce nazywany Jerzym Kastriotą) to największy albański przywódca, cieszący się ogromny kultem. Zwłaszcza teraz, po latach komuny, jego dokonania nabrały dodatkowego wydźwięku. W XV wieku Skanderberg wyczyniał cuda, by zespolić rozproszone ksiąstewka albańskie w jedną siłę i stanąć przeciw Imperium Osmańskiemu zajmującemu wówczas znaczą część Bałkanów. Sposób działania, skuteczność, upór i sukcesy spowodowały, że nazywany był Aleksandrem Wielkim swoich czasów.

Miasto Kruja (Krujë) jest bardzo silnie reklamowane w przewodnikach, Internecie oraz – jak się okazuje – jest punktem obowiązkowym biur podróży. Sądząc po tym, jak sklepikarze zaczepiają turystów, słysząc język polski, to chyba jest to punkt nr 1 polskich wycieczek. Kruja, owszem jest bardzo ładnie położona i ma ciekawy folklorystyczny bazar. I to by było na tyle z naszych pozytywnych wrażeń.

Twierdza w Krui: najstarsza część - wieża i najnowsza część - cytadela.
Twierdza w Krui: najstarsza część – wieża i najnowsza część – cytadela.

Zamek Skanderberga to średniowieczna twierdza, z której niewiele się zachowało, ale która aspiruje do bycia jednym z najważniejszych zabytków Albanii (wszystko, co związane ze Skanderbergiem jest dla Albańczyków święte!). Twierdza w swym obecnym kształcie nieco rozczarowuje – pozostało niewiele murów, trochę fundamentów, a centralna część – cytadela – została odbudowana w latach 80-tych pod nadzorem córki Envera Hodży. Cytując przewodnik Rewasza, jest to „monumentalna fasada współczesnej architektonicznej wizji stołecznego zamku Skanderberga.”. Psuje niestety cały efekt i klimat miejsca. W cytadeli mieści się muzeum Skanderberga.

Zbudowana na nowo cytadela Skanderberga.

Do ruin twierdzy przyklejone są restauracje, parkingi, a wrażenie niedostępności miejsca całkowicie zanikło. Samo pojęcie „twierdza” jakoś tu nie robi wrażenia. Dookoła stawia się nowe kolorowe hotele, które kompletnie nijak się mają do klimatu miasta i krajobrazu. Oczywiście jest to rzecz gustu, ale jest więcej miejsc w Albanii wartych odwiedzenia i niekoniecznie tak zatłoczonych i reklamowanych.

Co warto – to na pewno bazar stylizowany na turecki. Jest to właściwie jedna uliczka ze sklepikami pełnymi miejscowego rękodzieła oraz takich „pchlich” eksponatów wszelkiej maści. Ceny można targować.

Kolorowy i egzotyczny bazar w Krui.

BERAT

Berat nazywany jest miastem tysiąca okien. Położony jest w środkowej Albanii, na wysokim, skalistym, niedostępnym wzgórzu, a niewielkie bielone domy „posklejane” piętrowo w miasteczko, tworzą wrażenie tysiąca okien wyglądających ze stoku góry. Berat jest miastem-muzeum (jednym z dwóch, jeszcze Gjirokastra) wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ma swoją współczesną część, jednak to, co przykuwa wzrok i zachęca do obejrzenia, to właśnie ta stara część. Miasto-muzeum jest nadal zamieszkane, toczy się w nim życie rodzinne i to dodaje autentyczności temu miejscu. Nad wąskimi uliczkami pną się winorośle, dając chwilową ulgę w cieniu. Jest kilka sklepików spożywczych, dzieciaki biegają po uliczkach, kobiety przenoszą michy świeżo wydojonego mleka, jednym słowem proza życia. Można przez moment poczuć, jakby czas zatrzymał się w jakimś momencie i nie trzeba sobie wyobrażać, jak tu żyli ludzie, bo to życie toczy się na naszych oczach.

Berat - dzielnica Mangalem.
Berat – dzielnica Mangalem.

Tysiącokienny Berat dzieli się na trzy dzielnice: Kalaja, która znajduje się w obrębie murów twierdzy, Mangalen, która „przycupnęła” w dolnej części wzgórza, pod murami twierdzy oraz Goricy, rozłożonej po drugiej stronie rzeki Osum. Domy są klasyczne, staroalbańskie, w większości z XVIII i XIX wieku, z kamiennymi dachami no i tymi pobłyskującymi w słońcu oknami.

Ułamek z "tysiąca" ;)Twierdza znajdująca się na szczycie wzgórza, została zbudowana w XIII w. na fundamentach illiryjskiej warowni z IV w. p. n. e. oraz rzymskich umocnień z II w. Niegdyś w obrębie murów twierdzy znajdowało się całe miasto. Potem zaczęło się rozrastać i rozbudowywać w dół, w stronę rzeki Osum. Twierdza była kiedyś imponującą, samowystarczalną fortyfikacją ze swoimi cerkwiami oraz meczetami.

Uliczki miasteczka są wąskie, wciśnięte pomiędzy mury odgradzające domostwa.

Jest tu też sporo zabytkowych meczetów i cerkwi, które w latach 40-tych XX wieku zostały wpisane na listę religijnych zabytków kulturowych Albanii. Po ogłoszeniu Albanii pierwszym na świecie krajem ateistycznym (1967 r.) większość zabytków Beratu została zdewastowana i popadła w ruinę. Część z nich jest w tej chwili odrestaurowana. Jest tu Meczet Kawalerów, w którym nieżonaci młodzieńcy modlili się o dobrą żonę. Na stoku wzgórza znajduje się maleńka cerkiew św. Michała Archanioła. Na terenie twierdzy jest mała bizantyjska cerkiew św. Trójcy i cerkiew św. Teodora ze świetnie zachowanymi freskami. Są ruiny Czerwonego Meczetu i Białego Meczetu, zbudowanych w czasach panowania tureckiego dla żołnierzy garnizonu i kupców zaopatrujących twierdzę w towary. Ze wzgórza widać bardzo ładną panoramę miasta, a w niej kolejne zabytki – Meczet Ołowiany i Katedra.

Najfajniejsze z tego wszystkie jest to, że w tak niesamowitym miejscu jest tak mało turystów.

Cerkiew Trójcy Św. na terenie twierdzy.
Cerkiew Trójcy Św. na terenie twierdzy.

GJIROKASTRA

Gjirokastra (Gjirokastёr) to już południowa Albania. Nazywana jest miastem srebrnych dachów, bo dachówki w tutejszej okolicy wykonywano z charakterystycznych dla tego regionu srebrzystych łupków. Gjirokastra jest miastem-muzeum wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Podobnie jak Berat zabytkowe miasteczko jest zamieszkane.

Srebrna Gjirokastra.

Gjirokastrę uznaje się za rzadki przykład dobrze zachowanego miasta osmańskiego (tureckiego). Domy usytuowane pod twierdzą mają charakter obronny i zbudowane są na wzór tureckich „kule”, jednopiętrowych z podwyższonym fundamentem. Stara część miasta ma bardzo strome i kręte uliczki, dlatego Gjirokastra nazywana jest dodatkowo miastem tysiąca schodów. Chociaż nie wiem dlaczego, bo schodów tu tyle, co kot napłakał. Może to układ bruku sprawia takie wrażenie.

Strome uliczki są naprawdę strome.

Dom obronny na wzór tureckich "kule".

Pierwsza warownia – jak to w Albanii – została wzniesiona już w czasach illiryjskich (jakoś IV w. p. n. e.), potem stopniowo ją rozbudowywano, zwłaszcza w XIII w., w czasach bizantyjskich, kiedy strzegła bezpieczeństwa szlaku handlowego między Adriatykiem a Grecją. W XV w. Turcy zajęli miasto i jeszcze bardziej rozbudowali i umocnili twierdzę, by z kolei strzegła ich interesów w regionie. Twierdza faktycznie robi wrażenie i warto ją obejrzeć. W XIX w. zarządzał tu słynny Ali Pasza z Tepeleny (lennik sułtana tureckiego, który w rzeczywistości usiłował stworzyć albańsko-grecki kraj niezależny od Turcji), zbudował tu ogromne podziemia, które w późniejszych czasach różnie wykorzystywano: jako magazyny, jako schron przeciwbombowy, a za „panowania” Envera Hodży – jako więzienie dla „wrogów” politycznych. No bo jeszcze jedna rzecz – Gjirokastra to rodzinne miasto Hodży. Dom, w którym się urodził, został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania.

Twierdza w Gjirokastrze.

Fragmenty zabudowań na terenie twierdzy.

Wieża zegarowa twierdzy. Turecka.

Dodatkową atrakcją na terenie twierdzy – teraz czysto turystyczną, lecz do niedawna traktowaną jako przestroga przed zagrożeniem ze strony kapitalizmu – są szczątki amerykańskiego samolotu zwiadowczego Lockheed T-33. W 1957 r. pilot naruszył przestrzeń powietrzną Albanii, by z powodów technicznych wylądować gdzieś w okolicach Tirany. Samolot skonfiskowano za szpiegostwo i wystawiono go na widoku publicznym „ku przestrodze”.

Amerykański "szpieg".