Szwecja – co i jak wokół Zatoki Botnickiej

Piękna przyroda, dyskretnie wkomponowane miejscowości z klasycznymi skandynawskimi domkami w czerwieni faluńskiej, żadnych bilbordów z ceną majtek w „Biedronce”. Jest spokojnie, harmonijnie, zielono. Jest tak, jak powinno być. Szwecja jest idealnym krajem do podróżowania i przebywania. Drogi są bardzo dobre. Ograniczenie prędkości powoduje, że jeździ się ekonomicznie, spala się mniej paliwa, jest bezpiecznie, nikt nie wyprzedza na trzeciego. Wszystko jest łatwe, proste i przyjemne.

Do Szwecji szybko i sprawnie można dostać się promem Stena Line z Gdyni do Karlskrony lub Polferries z Gdańska do Nynashamn (60 km od Sztokholmu). Gdynianie płyną z Gdyni 🙂 My wybraliśmy rejs dzienny (tańszy, bo nie wymaga rezerwowania kajuty i bez dyskoteki na pokładzie). Było to 9 godzin sielankowego, słonecznego rejsu, w otoczeniu błękitu nieba, granatu morza i bieli skłębionych fal.

Planując podróż po Szwecji, warto sprawdzić w internecie, kiedy w danym roku kończą się wakacje szkolne. Jest to na ogół połowa sierpnia. Z tą datą wszystkie ceny noclegów spadają w dół i można za przystępną opłatą skorzystać z pól namiotowych czy hosteli. Jest to dobry moment na wakacje w Szwecji: mało turystów, a pogoda jeszcze wakacyjna.


Zobacz też: zdjęcia i więcej wpisów o Szwecji


SVERIGE

Nazwa Szwecji, Sverige (Svea rike), oznacza „Królestwo Szwedów”. Początkowo odnosiła się do Svealand, czyli historycznego kraju w centralnej części dzisiejszej Szwecji. W miarę jak rósł zasięg władzy szwedzkich królów, nazwę Svealand używano w celu odróżnienia starych ziem od nowo zdobytych. A potem już się wszystko przemieszało i ówczesna nazwa Sverige to dzisiejsze państwo Sverige.

PRAWO DO NATURY I SPANIE „NA DZIKO”

Allemansrätten to szwedzka nazwa „prawa wszystkich ludzi”. Skandynawskie prawo obowiązuje w Szwecji, Finlandii i Norwegii. Zakłada, że każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą, pod warunkiem, że ją szanuje i nie przeszkadza innym. „Człowiek jest integralną częścią przyrody, cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować.”. Każdy może korzystać z dóbr, jakie oferują lasy, góry, jeziora, rzeki – czy to tereny państwowe czy prywatne. W parkach narodowych i rezerwatach można zbierać grzyby, zioła, łowić ryby, kąpać się, żeglować, biwakować. Byle z szacunkiem dla przyrody. No chyba, że istnieje odrębny zakaz dotyczący danego miejsca. Namiot można rozbić na jedną noc. Również na terenie prywatnym, pod warunkiem, że nikomu się nie przeszkadza, nie narusza prywatności właściciela terenu i jest się 100-150 metrów od domów. Jeśli teren prywatny i na dłużej – wymagana jest zgoda właściciela. Niedopuszczalne jest śmiecenie czy niszczenie przyrody. Co wolno a co nie, opisano na stronie szwedzkiego Ministerstwa Ochrony Środowiska, na którą warto zajrzeć: http://www.swedishepa.se/Enjoying-nature/The-Right-of-Public-Access/This-is-allowed.

KONIEC SEZONU

Planując wakacje z namiotem, należy wziąć pod uwagę, że na terenach gęsto zaludnionych, jak np. południowa Szwecja, realizacja planu spania „na dziko” może nie do końca i nie zawsze działać. Wiele terenów prywatnych jest ogrodzona, łącznie z drogami leśnymi czy polnymi. Znaczna część terenów jest przeznaczona na pastwiska dla bydła i często turysta odbija się od tabliczki z zakazem wstępu i/lub biwakowania.

CAMPING KEY EUROPE

Camping Key Europe, Camping Card Scandinavia lub Camping Pass to karta, o którą pytają w recepcjach wszystkich zrzeszonych kempingów. Jest to karta rodzinna: 1-2 dorosłych + dzieci (nie wiem, czy jest tu limit dzieci, wątpię). Karta sama w sobie jest darmowa, należy jednak co roku kupować nowy znaczek. Ile kosztuje, to można sprawdzić na stronie http://www.campingkeyeurope.com/en. Karta daje ubezpieczenie i przeróżne zniżki. Obowiązuje we wszystkich krajach skandynawskich oraz w wielu krajach Europy. Wszystko do sprawdzenia w Internecie.

PARKI NARODOWE I REZERWATY SZWECJI

Szwecja przyrodniczo ma bardzo dużo do zaoferowania, a możliwości turystyczne są imponujące. Internet umożliwia przygotowanie sobie naprawdę fajnej podróży, udostępnia mapki parków, opisy tras, podział szlaków na dogodne odcinki, wskazówki gdzie można zanocować lub wykonać odwrót do domu. Zaznaczone są miejsca do biwakowania z namiotem, darmowe chaty lub schroniska. Na ogół są oddalone o jeden dzień wędrówki. I są wyposażone w drewno i sprzęt do rąbania. I zawsze to jest na miejscu. Dużo informacji jest na wspomnianej stronie Ministerstwa Ochrony Środowiska, w części poświęconej parkom narodowym: http://www.swedishepa.se/Enjoying-nature/Protected-areas/National-Parks/Discover-Swedens-national-parks. Dla nas dodatkowo pomocna była strona rodziny Garskich: http://skandynawia.garski.com.

Zapas drewna w jednym z parków narodowych.

KOLOR CZERWIENI FALUŃSKIEJ

„Czerwień faluńska” to kolor miedziano-ceglany. Nazwa koloru nawiązuje do miasta Falun, gdzie na szeroką skalę wydobywano miedź. Szwedzi zaczęli wykorzystywać resztki pozostające w procesie oczyszczania rudy miedzi jako pigment do farb. Taka farba – jako produkowana z odpadów – była tańsza. Okazało się też, że dzięki swojemu składowi ma bardzo dobre właściwości impregnujące drewno. Dlatego zasadniczo od XIX w do dziś kolor dominuje w szwedzkim krajobrazie i jest bardzo popularny w pozostałych krajach Skandynawii.

Czerwień faluńska kładziona na domach zarówno miast, jak wsi.


NASZA TRASA

Trzymając się linii brzegowej Zatoki Botnickiej, przejechaliśmy część południowej i wschodniej Szwecji. W połowie zatoki, w miejscowości Umea, wsiedliśmy na prom do Vaasy w Finlandii, by tam – nadal wzdłuż linii brzegowej, no tak mniej więcej – przejechać do Helsinek i przebić się promem do Tallina. Pierwotnie zakładaliśmy przejazd drogą lądową całej Zatoki Botnickiej, jednak na północy czyha za dużo pokus, by odbić w Góry Skandynawskie, a tak przybył nam na mapie kolejny punkt „must go”.

Nasza trasa pobiegła mniej więcej tak:

Karlskrona -> Przylądek Torhamn -> Kalmar -> Olandia -> Rezerwat Stedorren -> Sztokholm -> Sigtuna -> Gamla Uppsala -> Park Narodowy Skuleskogen -> Umea.

ARCHIPELAG BLEKINGE (KARLSKROŃSKI)

Nasz pierwszy kontakt ze Szwecją to Archipelag Blekinge, inaczej Karlskroński. Ten archipelag to ciężka praca lodowca. Okolica jest utkana 1650 wyspami, wysepkami i skałami, co tworzy ciekawy krajobraz. Dla nas to zupełnie inny Bałtyk. Linia brzegowa jest bardzo specyficzna i fantazyjnie powycinana. Wypuszcza się półwyspami w morze lub wcina, tworząc malownicze zatoczki. Stukilometrowy odcinek brzegu mierzony w linii prostej może w rzeczywistości oznaczać kilkaset kilometrów linii brzegowej. Taki charakter nabrzeża aż się prosi o wybudowanie fortyfikacji, punktów obserwacyjno-obronnych no i portu wojennego. Do roku 1996 cały archipelag był strefą niedostępną dla zagranicznych turystów. Dlatego właśnie powstał tu główny port szwedzkiej Marynarki Wojennej – Karlskrona.

Szkiery archipelagu Blekinge.

KARLSKRONA

Foldery turystyczne krzyczą o mieście, że jest to „Szwecja w miniaturze” lub „Szwecja w pigułce”. Ta „Szwecja w pigułce” to dobry chwyt marketingowy stosowany przez Stena Line. Dla kogoś, kto przypływa tu tylko po to, by zobaczyć Karlskronę, faktycznie zobaczy to co najbardziej charakterystyczne dla Szwecji: morze, szkiery, wysepki, skandynawską zabudowę. No bo przecież jest to szwedzkie, nadmorskie miasto. Reklama reklamą, ale Karlskrona ma swój urok i warto się chwilę po mieście pokręcić.

Karlskrona rozkłada się na 33 wyspach szkierowego archipelagu Karlskrońskiego, właściwie Blekinge. Archipelag jest doskonałym miejscem, z którego można czuwać nad bezpieczeństwem kraju i kontrolować dostęp do lądu południowej Szwecji. Przy obecnym zaawansowaniu techniki wojskowej, fortyfikacje archipelagu być może już nie mają takiej wagi, ale w XVII, XVIII i XIX wieku było to niezmiernie ważne i strategiczne miejsce. Karlskrona do dziś jest perełką w koronie króla Karola XI. Od otwartego morza jest chroniona szeregiem większych lub mniejszych wysp oraz dwoma wojskowymi twierdzami. Dlatego trakt, którym wpływają promy do terminalu Karlskrony jest tak malowniczy i przykuwający wzrok. Ze względu na port wojenny, fortyfikacje, miejską, doskonale zachowaną architekturę i układ miasta, Karlskrona została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Główna część Karlskrony położona jest na wyspie Trosso. Pomiędzy wyspami rozciągnięto mosty, a same wyspy są czasami oddalone od siebie tylko o kilka metrów. Można pomyśleć, że raczej przechodzi się nad kanałami. Bardziej oddalone wyspy dostępne są za pomocą promów. Przez Karlskronę przechodzi czerwona linia prowadząca przez najciekawsze miejsca w mieście i poza nim. Po drodze poustawiane są tablice informacyjne i mapki. Nie trzeba mieć przewodnika, by poznać miasto.

Karlskrona, perełka w koronie króla Karola X Gustawa.

Karlskrona powstała tuż po wojnie północnej i „potopie szwedzkim” w Polsce, czyli w roku 1680. Były to czasy panowania króla Karola X Gustawa, a potem jego syna Karola XI. Był to ważny moment w historii całej Skandynawii, bo po podpisaniu traktatu w Roskilde. Szwecja otrzymała wtedy od Danii nowe tereny i trzeba było utworzyć miasto obronne o strategicznym położeniu. No to utworzono.
Miejsce, w którym zbudowano Karlskronę, posiada wyjątkowo dobrze osłoniętą lokalizację: wyspy zapewniają doskonałą ochronę naturalną nie tylko od strony morza, ale także przed atakami ze strony lądu. Dodatkowym plusem jest to, że zatoka nie zamarza zimą. Karslkrona do dziś jest głównym portem szwedzkiej Marynarki Wojennej. Z wojskowych wydarzeń niemałą sensacją był międzynarodowy incydent w 1981 roku, kiedy radziecki okręt podwodny klasy Whiskey S-363 osiadł na mieliźnie 10 km od Karlskrony. Szwedzi dość filuternie nazywają to wydarzenie „Whiskey on the rocks”.

Kungsholms Fort - Twierdza Kungsholmen (1680r). Wg Szwedów: najdłuższej i nieprzerwanie obsadzona jednostka wojskowa w Europie! Nadal strzeże wejścia do cieśniny, nadal jest to teren wojskowy.

Karlskrona cieszy się największym w Skandynawii rynkiem Stortorget, który w czasach, kiedy powstawał, był podobno bardzo śmiałym założeniem urbanistycznym. Karlskrona ma swoje zabytkowe kościoły, ma wieżę ciśnień, ma ratusz. Jest tu stocznia, kiedyś najważniejsze miejsce w mieście, bo to tu powstawały okręty szwedzkiej floty wojennej. Jest dzwonnica Admiralicji z XVII w., wzorowana na starożytnej latarni morskiej z Aleksandrii. Pełniła ona rolę wieży zegarowej, wymierzając stoczniowcom czas pracy. Wieża jest drewniana, ale malowano ją w kolorach szarym i żółtym, by z daleka sprawiała wrażenie budowli z kamienia. Pod wieżą – tunel, którym transportowano materiały do stoczni.
Jest Nabrzeże Królewskie, na którym z honorami witano władców Szwecji, przybywających do miasta drogą morską. Jest Bastion Aurora, element linii fortyfikacyjnej. Są też dwie twierdze strzegące wstępu do Karlskrony przez cieśninę Aspösund (jedyny żeglowny szlak, którym muszą przepłynąć wszystkie statki przybywające do Karlskrony). Starsza Drottningsskär na wyspie Aspö, po drugiej stronie cieśniny, młodsza twierdza Kungsholmen.

Zabytkowa część miasta.

Są też dwie specyficzne dzielnice, na które warto rzucić okiem. Charakterystyczne osiedle Brändaholm z domkami w kolorze czerwieni faluńskiej z białymi kantami oraz malownicza Björkholmen, niegdyś najbiedniejsza, zamieszkana przez stoczniowców, teraz najdroższa i najbardziej prestiżowa część miasta.

Typowa dla Szwecji czerwień faluńska i białe kanty. Charakterystyczny odcień farby pochodzi z czerwonego pigmentu z kopalni miedzi w Falun.

PRZYLĄDEK TORHAMN

Jadąc z południa na północ kraju, jakieś 20 km na wschód od Karlskrony rozkłada się kolejny fragment archipelagu Blekinge z najbardziej wysuniętym na południowy-wschód punktem Szwecji – Przylądkiem Torhamn. Taki punkt pod tytułem „Na krańcu świata”. Przylądek jest ścisłym rezerwatem i przystankiem dla wędrownych ptaków. Ale przez kilka dni w roku jest poligonem armii szwedzkiej. Są tu widoki na szkiery archipelagu, są przepastne łąki, na których pasie się bydło pomimo faktu, że teren jest rezerwatem. Wypas jest tu prowadzony, by wspomóc tutejsze rośliny, którym nie służą wysokie trawy, a bydło skutecznie skraca ich wysokość.

Przylądek jest rajem dla ornitologów. Jest tu stacja ornitologiczna i kilka wież obserwacyjnych. Mało ludzi tu zagląda, łatwiej spotkać tu maniakalnego wielbiciela ptaków z wielkim obiektywem, niż turystę. Dookoła Torhamn też warto się pokręcić, sporo tu cichych wiosek i zieleni.

Najbardziej wysunięty na południowy-wschód punkt Szwecji. Taki "kraniec świata". No i są tu owce, ...

... i są karłowate drzewka, ...

Na krańcu świata.

KALMAR

Słynny Kalmar uważany jest za jedno z najstarszych i najciekawszych miast południowej Szwecji i rzeczywiście jest fajnym punktem na trasie. W Kalmarze można zwiedzać twierdzę, można popływać kajakiem po wodach okalających miasto, można pochodzić po klimatycznym, maleńkim starym mieście – Gamla Stan. Jest tu barokowa katedra (Kalmar domkyrka z XVIIw), jedna z dwóch katedr w Szwecji, które nie mają podporządkowanej sobie żadnej diecezji. Ale co najważniejsze… Kalmar ma most! Most przez Cieśninę Kalmarską. Ölandsbron – Most na Olandię.

Historię miasta w dużej mierze wykreowało jego położenie geograficzne. Kalmar leży w Smalandii. Kiedyś Smalandia była terenem granicznym z Danią, a Dania zawsze miała „chrapkę” na szwedzkie tereny. Stąd utrzymywanie twierdzy było strategicznym działaniem ówczesnych władców. Najpierw powstała wieża strażnicza – to XII wiek. W XIII wieku już była tu warownia. A w XVI wieku już Kalmar slott, warowny zamek królewski. To tu właśnie w 1397 roku królowa duńska Małgorzata zawarła słynną unię kalmarską pomiędzy Szwecją, Danią i Norwegią, która na 126 lat zjednoczyła 3 królestwa skandynawskie pod jednym berłem. Tam też odbyła się koronacja pierwszego wspólnego władcy Eryka Pomorskiego. Wówczas Kalmar był ważnym strategicznie miastem (no bo leżał na granicy z Danią) i to tutaj stacjonowała flota wojenna.

Kalmar Slott - twierdza zbudowana na przełomie XII i XIII w. Niegdyś najokazalszy zamek w Skandynawii.

Katedra kalmarska.
Katedra kalmarska.
Gamla Stan.
Gamla Stan.
OLANDIA

Ölandsbron – Most na Olandię. Najdłuższy most leżący w całości na terenie Szwecji i jeden z najdłuższych w Europie. Olandia – najbardziej słoneczny i najcieplejszy region Szwecji, pełen wiatraków, kurchanów, kamieni runicznych, grodzisk z epoki żelaza, stanowisk ornitologicznych, unikatowych stepów, raukarów i pól Neptuna, lasu trolli, plaż, latarni…  O moście i o słonecznej Olandii tutaj.

REZERWAT STENDÖRREN

Stendörren to niesamowicie malowniczy i urokliwy rezerwat, w którym obecność jest obowiązkowa. Dlatego nie rozpisuję się tutaj, lecz tutaj.

To też Bałtyk :)

SIGTUNA

Sigtuna to takie miasteczko z etykietką „naj” i „pierwsza”. Jest jednym z ważniejszych miast w historii Szwecji. Właściwie – jest to najstarsze zachowane miasteczko Szwecji. Sigtuna leży nad jeziorem Mälaren, niedaleko Uppsali i Sztokholmu. Jest mała i bardzo kameralna. Jest najstarsza, bo założona ok. 970 lub 980r. W X wieku istniała tu pierwsza mennica królewska, w której bito pierwsze szwedzkie monety. W XI wieku miasto obrano na siedzibę pierwszego w Szwecji biskupstwa. Sigtuna stanowiła handlowe i ekonomiczne centrum i przez 250 była jednym z najważniejszych miast w kraju.

W XIII wieku przybyli tu dominikanie i zbudowali Kościół Mariacki (Mariakyrkan), jeden z pierwszych ceglanych kościołów na terenie Szwecji. Obecnie jest  to jedyny kościół dominikański w Szwecji, który przetrwał do naszych czasów i jest nadal czynny (choć już nie jest kościołem klasztornym).

Jest tu też najstarsza uliczka Szwecji – Storagatan (w końcu najstarsze miasteczko) i najmniejszy ratusz w Skandynawii. Są kamienne kręgi i kamienie runiczne z czasów wikingów. Tutaj uczył się obecny król Szwecji – Karol XVI Gustaw.

Sigtuna - maleńkie, ale najstarsze miasteczko Szwecji.

Najmniejszy ratusz w Szwecji.

Storagatan - najstarsza uliczka w Szwecji.

GAMLA UPPSALA

Stara Uppsala to specyficzne miejsce na naszej trasie. Jest jednym z najstarszych miejsc pogańskich kultów w Skandynawii. Znajdują się tu kurhany, najprawdopodobniej królewskie. Na pewno jest to jedno z bardziej tajemniczych miejsc skandynawskiego kultu, a naukowcy nie potrafią jednoznacznie określić, co jest prawdą, a co mitem. Według islandzkiej sagi Ynglinga, trzej królowie z tej linii: Aun, Egil i Adils zostali pogrzebani w Starej Uppsali. Nazwa linii pochodzi od boga płodności Freyr, znanego również jako Yngve-Freyra. Uważano więc, że królowie pochodzą od pogańskiego bóstwa. Wiek kurhanów z prochami królów jest szacowany na przełom V/VI wieku.

Kopce kryjące kurhany z prochami królów z V/VI wieku.

Gamla Uppsala

Według relacji jednego z kronikarzy z X wieku, odbywało się tu co 9 lat wielkie święto, podczas którego składano ofiary z samców zwierząt oraz z mężczyzn. Szczątki rozwieszano na drzewach dookoła świątyni. Świątynia była pokryta złotem, a czczono w niej trzech bogów: Thora, Odyna i Freya. Obecnie – najprawdopodobniej na miejscu drewnianej – stoi murowana świątynia z przełomu XI/XII wieku.

 PARK NARODOWY SKULESKOGEN

Zawsze ciągnie nas w góry, więc nie mogliśmy ominąć gór nad Bałtykiem. Szwecja ma swoje (i jedyne) Wysokie Wybrzeże, a Park Narodowy Skuleskogen obejmuje jego północną część. Park jest tak duży, rozmaity i godny uwagi, że dostał oddzielny opis tutaj.

SZTOKHOLM

Sztokholm to mała perełka w koronie stolic nadbałtyckich. Stare uliczki, kolorowe kamienice, sam klimat i urok Gamla Stan powodują, że pomimo wiecznych tłumów turystów, człowiek się tam po prostu dobrze czuje. Rozłożony na wyspach, lądzie stałym, nad morską postrzępioną zatoką, nad jeziorem, jest bardzo urozmaicony. No i bez kozery nazywany jest „Wenecją Północy”. Jest to takie miejsce, które kusi, by wrócić. I rzeczywiście – chce się wrócić. O tym dlaczego – we wpisie Sztokholm.

Uliczki Gamla Stan zachęcają, by włóczyć się po nich bez specjalnego celu.